Portfolio freelancera: efekt Multipli i Audi TT

Zmień zawód na kreatywny i pracuj zdalnie dla klientów z całego świata!

Portfolio freelancera: efekt Multipli i Audi TT

31 lipca 2018 Darmowe fragmenty książki 0

Jak mam zrobić swoje portfolio?

Od czego zacząć?

Co tam wrzucić, jeśli dopiero zaczynam pracę w branży i nie mam czym się pochwalić?

Wśród maili, które otrzymuję od czytelników, najwięcej z nich dotyczy właśnie tego tematu. Tym razem jednak, zamiast listy rad, które znaleźć można na moim macierzystym blogu (maciejwojtas.pl), mam coś dużo bardziej inspirującego.

 

Co łączy Fiata Multiplę i Audi TT?

Gdzieś kiedyś przeczytałem, że ten pierwszy, który od dawna dzierży tytuł „najbrzydszego samochodu świata”, powstał tylko po to, żeby pokazać, że Fiat ma… jaja. Ma odwagę tworzyć rzeczy idące pod prąd kanonów piękna i oczekiwań klientów.

Ten drugi, czyli Audi TT był owocem przymknięcia oczu przez księgowych koncernu i dania maksymalnie zielonego światła projektantom.

Dwie różne historie, ale kilka wniosków jest wspólnych. Obydwa samochody odniosły sukces, choć nie taki był plan. Sukces polegał między innymi na tym, że o tych autach mówił cały motoryzacyjny świat.

Fiat Multipla był przy tym najbardziej kontrowersyjnym, a więc też najczęściej dyskutowanym modelem tej marki.

Obydwa projekty pokazały, że nie zawsze warto trzymać się bezpiecznego szlaku. Udowodniły, że na odważnych może czekać wspaniała nagroda.

***

Jak to się ma do portfolio freelancera (copywritera, grafika czy kogokolwiek innego)?

Otóż warto podglądnąć to, co dwadzieścia lat temu zrobiły Audi oraz Fiat. Firmy te miały wówczas w swojej ofercie auta, powiedzmy sobie szczerze, dość nudne i mało porywające.

Tworząc Multiplę i TT udowodniły, że stać je na odrobinę szaleństwa.

Dlatego też warto pochwalić się w portfolio czymś absolutnie wykraczającym poza skalę. Zaprezentować jakiś projekt, który pokaże nas z zupełnie nieoczekiwanej strony. Jakiś tekst, nad którym pracowaliśmy za darmo, po godzinach, dla własnej przyjemności.

Coś, co sprawi, że klient popatrzy na nas nie jak zwykłego rzemieślnika, ale wręcz na artystę o nieposkromionej wyobraźni.

***

Czy to zadziała?

Czy nie szkoda na to czasu? Czy nie lepiej wrzucić do portfolio takie rzeczy, które związane są z najczęściej wykonywanymi zleceniami, żeby klient mógł sprawdzić, czy znamy się na swojej robocie?

Nie wiem, nie mogę dać stuprocentowej gwarancji. W moim przypadku zadziałało całkiem dobrze. Mam na myśli między innymi bajki i inne niestandardowe teksty publikowane na moim blogu.

To paradoksalnie właśnie o nich wspominali klienci, podejmując decyzję o współpracy, a nie o opisach produktów czy artykułach sponsorowanych, czyli o tym, co jest żelazną pozycją w portfolio każdego copywritera.

Pociągnęły ich teksty nasycone metaforami, wypełnione epickimi obrazami, a nie grzeczne artykuły na mało porywające tematy.

 


Zobacz więcej rozdziałów książki dla freelancerów

Zaćmienie Księżyca: jak zastosować cień w tekście, obrazie i muzyce?

Zasada, którą wyznają copywriterzy i twórcy komiksów



Czytaj więcej fragmentów książki

Zapisz się na newsletter i czytaj nigdzie nieopublikowane fragmenty książki.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *